„Bądź mądra, zauważ wszystko, ale zachowuj się, jakbyś nic nie wiedziała.”
Ten cytat mocno we mnie pracuje. Bo w pracy z osobami doznającymi przemocy wiem, że widzieć to jedno, a umieć zachować spokój – to już inna mądrość.
Widzieć i nie oceniać
Kiedy spotykam się z kimś, kto żyje w świecie pełnym lęku, tajemnic i niedopowiedzeń, wiem, że moja rola nie polega na tym, by wiedzieć lepiej, oceniać czy narzucać rozwiązania. Moją rolą jest być obok – uważną, gotową, ale też delikatną.
To w ciszy najczęściej rodzi się odwaga. Czasem dopiero wtedy ktoś po raz pierwszy wypowiada słowa, które tak długo w nim siedziały.
Milczenie jako tarcza
Milczenie nie jest obojętnością. To świadomy wybór. Bywa tarczą, gdy trzeba ochronić czyjąś kruchość. Bywa mostem, który pozwala drugiemu człowiekowi zrobić pierwszy krok w stronę zmiany.
Najtrudniejsze w pracy pomocowej jest to, by pamiętać, że nasza wiedza nie ma służyć nam – ale tej drugiej osobie. Nie po to, by ją przytłoczyć, lecz by w odpowiednim momencie mogła stać się dla niej siłą.
Oddać kontrolę w dobre ręce
Przemoc zabiera poczucie sprawczości. Człowiek czuje, że nic od niego nie zależy. Dlatego największym darem, jaki można podarować drugiemu człowiekowi, jest cierpliwość i obecność. Nie po to, by prowadzić go za rękę, ale by pozwolić mu samemu odnaleźć własny kierunek.
To właśnie wtedy odzyskuje siebie – we własnym tempie, na własnych zasadach.
Prawdziwa mądrość
Dziś myślę, że prawdziwa mądrość nie zawsze objawia się w słowach czy czynach. Czasem to subtelna umiejętność: zauważyć wszystko, ale nie odbierać nikomu prawa do własnej drogi.
Bo siła to nie krzyk.
Czasem siła to cisza, która daje przestrzeń, by ktoś inny mógł w końcu przemówić.
👉 A Ty – jak rozumiesz tę mądrość? Czy w Twoim życiu była sytuacja, kiedy więcej dało Ci milczenie niż tysiąc słów?
