Lubię moment, w którym ktoś zaczyna rozumieć.
Ten moment ciszy, kiedy ktoś przestaje tylko słuchać, a zaczyna myśleć.
W Michałowicach było ich wiele.
Nie zapamiętają wszystkiego. Ale zapamiętają moment, w którym coś „kliknęło”.
Zaczął nazywać po raz pierwszy.
Zobaczył, że ma wybór.
Zrozumiał, że reakcja ma znaczenie.
Lubię te momenty.
Historie, które piszemy wspólnie.
Profilaktykę, którą doświadczamy razem.
To ma sens. Wiem to, bo te momenty zostają najdłużej.
