Mały Człowiek i profilaktyka
Mały Człowiek poszedł do szkoły. Był trochę dumny, trochę przestraszony. Wszystko było nowe. Ludzie, zasady, dźwięki dzwonków.
Od pierwszych dni słyszał jedno:
– Dziś będą warsztaty.
– Jutro przyjadą ważni goście.
– Pamiętajcie, zachowujcie się właściwie.
– Nie przeszkadzajcie.
Mały Człowiek słuchał uważnie. Bardzo chciał być „właściwy”. Chciał zrobić wszystko dobrze.
Pewnego dnia rzeczywiście przyjechali.
Duże samochody. Kolorowe banery. Uśmiechy szerokie jak plakaty.
Pojawiły się gwiazdy. Influencerzy. Ludzie, których wszyscy rozpoznawali.
Mówili o emocjach. O bezpieczeństwie. O tym, jak ważne jest wsparcie. Głaskali przy tym swoje ego.
Dzieci siedziały równo.
Nauczyciele pilnowali ciszy.
Ktoś robił zdjęcia.
Błysk.
Błysk.
Błysk.
Mały Człowiek też tam był. Siedział w trzecim rzędzie. Trochę z boku.
Podniósł rękę. Chciał coś powiedzieć. Może zapytać. Może opowiedzieć.
Nikt nie zauważył.
Warsztaty trwały. Słowa płynęły.
O nim. Dla niego. Podobno.
Ale nikt nie spojrzał mu w oczy.
Goście wyjechali tak szybko, jak przyjechali.
Jeszcze jeden błysk flesza. Jeszcze jedno zdjęcie na Instagram.
I cisza.
Szkoła wróciła do zwykłego rytmu.
Mały Człowiek wrócił do swojej ławki.
Zostało mu tylko odbicie światła w oczach.
Takie chwilowe. Jak coś, co miało znaczenie… ale nie zdążyło.
Usiadł cicho.
Znowu był niewidzialny.
A przecież był tam cały czas.
Morał
Często szukamy rozwiązań, które błyszczą. Takich, które przyjeżdżają z zewnątrz, robią wrażenie i znikają.
Ale jedno działa zawsze.
Obecność.
Bliskość.
Zatrzymanie się.
I zobaczenie Małego Człowieka naprawdę.
#kronikimałegoczłowieka
