#20 Mały Człowiek, Niebieski Słoń i Różowa Mrówka

Mały Człowiek od rana przygotowywał wielki bal.

Zaprosił zwierzęta, o których wszyscy mówili, że są najmądrzejsze, największe i najpiękniejsze na całym świecie. Zielony Hipopotam dostał miejsce blisko okna, bo lubił patrzeć na ogród. Żółty Nosorożec usiadł długim stole, gdzie mógł opowiadać o dalekich podróżach. Czerwony Lew miał krzesło tuż obok orkiestry, bo pięknie śpiewał. Niebieski Słoń dostał największe miejsce, które stało pośrodku sali i było widoczne z daleka.

Mały Człowiek położył na nim miękką poduszkę. Chciał, żeby Słoń wiedział, jak bardzo jest ważny.

Dla Różowej Mrówki przygotował małe krzesełko przy samym końcu stołu – Mrówka nie narzekała na nie. Usiadła i przyglądała się uważnie sali. Kiedy wszystko było gotowe, Mały Człowiek raz jeszcze obszedł salę. Poprawił obrusy, przestawił kilka kwiatów i spojrzał na miejsce Niebieskiego Słonia. Wtedy przyszła wiadomość:

„Nie chcę dziś z wami być. Rozbolał mnie brzuch”.

Mały Człowiek przeczytał ją raz, a potem drugi.


Nie wiedział, czy bardziej zasmuciła go informacja, że Słoń nie przyjdzie, czy to, że napisał, iż nie chce być z nimi. Usiadł przy wielkim miejscu i przez chwilę patrzył na pustą poduszkę.

– Bez Słonia ten bal nie będzie już taki ważny – powiedział cicho.

Różowa Mrówka wspięła się na stół. Z małego krzesełka nie widziała połowy sali, więc dopiero teraz po wejściu na stół mogła dostrzec gospodarza.

– Dla kogo przygotowałeś ten bal? – zapytała.

– Dla wszystkich zaproszonych – odpowiedział.

– To dlaczego patrzysz tylko na miejsce jednego z nich?

Mały Człowiek nie odpowiedział.

Pomyślał o Zielonym Hipopotamie, który siedząc przy oknie podziwiał ogród. Spojrzał na Żółtego Nosorożca, który przyniósł opowieść o morzu. Popatrzył na Czerwonego Lwa, rozgrzewającego się przed pierwszą piosenką. Pomyślał też o Różowej Mrówce, o jej maleńkim miejscu, które sam ledwo zauważał. Wtedy przez otwarte okno wleciały kolorowe ptaki, a za nimi przyfrunęły motyle. Nie mogły zastąpić Niebieskiego Słonia. Przyniosły za to opowieści z dalekich ogrodów i dźwięk skrzydeł, który przypominał muzykę. Mały Człowiek poprosił wszystkich, żeby przysunęli krzesła i ustawili je w kręgu.

Miejsce Słonia zostało puste – nikt nie próbował go zająć.


Różową Mrówkę posadzili bliżej środka, żeby mogła zobaczyć wszystkich i żeby wszyscy mogli zobaczyć ją. Zielony Hipopotam zaprosił ją do tańca, a Mrówka przyjęła zaproszenie, a po chwili dołączyły ptaki i motyle. Mały Człowiek spojrzał na pustą poduszkę. Nadal było mu przykro, że Słoń nie przyszedł. Taniec tego nie zmienił. Lecz kiedy popatrzył na tych, którzy zostali, zobaczył, że każdy z nich miał swoje miejsce.

A Różowa Mrówka nie musi być wielka, żeby zauważyć to, czego nie widzą najwięksi

Zdjęcie wygenerowane przez SI

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *