#5 Bajka o Małym Człowieku. Mały Człowiek i Zarządca.

To było tak dawno temu, że nawet najstarsza starszyzna w królestwie nie była pewna, czy wydarzyło się to naprawdę, czy tylko opowiada się tę historię, żeby ludzie nie zapomnieli, jak łatwo pomylić wielkość z pychą.

W tamtym czasie w zamku Króla i Królowej pracował pewien Zarządca. Był człowiekiem bardzo uczonym, przynajmniej tak o sobie mówił. Lubił powtarzać, że zna odpowiedzi na wszystkie pytania, że widzi więcej niż inni i że jego rozum stoi wyżej niż rozum zwykłych ludzi. Dworzanie słuchali go grzecznie. Kiwnęli głowami, kiedy mówił, chwalili, kiedy oczekiwał pochwał i nie sprzeciwiali się, nawet gdy się mylił. Nie dlatego, że zawsze miał rację, ale dlatego, że jego duma była tak wielka, że nikt nie chciał jej dotykać.

W tym samym królestwie żył też Mały Człowiek. Nie był ani uczony, ani ważny. Nie nosił drogich szat i nie siedział przy królewskim stole. Ale kiedy trzeba było coś zrobić, ludzie szli właśnie do niego, bo wiedzieli, że potrafi pracować, słuchać i pomagać bez narzekania.

Pewnego dnia Król ogłosił, że w zamku odbędzie się największy bal, jaki widziało królestwo. Bal miał być tak piękny, aby pamiętano go przez wiele lat. Zarządca natychmiast powiedział, że wszystkim się zajmie, bo nikt nie zna się na organizowaniu tak dobrze jak on. Kiedy jednak zobaczył, ile pracy potrzeba, zrozumiał, że sam nie podoła. Niechętnie poszedł więc do Małego Człowieka. – Potrzebuję pomocy – powiedział, patrząc gdzieś obok. – Trzeba przygotować najpiękniejszy bal dla Króla i Królowej. Mały Człowiek nie pytał, kto dostanie pochwały. Nie pytał, czy ktoś zauważy jego pracę. Po prostu skinął głową i zabrał się do działania. Pracował dniem i nocą. Układał stoły, rozwieszał światła, pomagał kucharzom, uspokajał służbę, naprawiał to, co się psuło. Kiedy inni szli spać, on jeszcze sprawdzał, czy wszystko jest gotowe. Wreszcie nadszedł dzień balu. Sala wyglądała jak z bajki. Światła odbijały się w złotych ścianach, muzyka była piękna, a Król i Królowa nie mogli ukryć zachwytu. – To najwspanialszy bal, jaki widzieliśmy – powiedział Król. Wtedy Zarządca wyszedł na środek sali, skłonił się nisko i powiedział: – Wasza Wysokość, zrobiłem wszystko, aby ten wieczór był doskonały. Dworzanie bili brawo. Goście chwalili Zarządcę. A on uśmiechał się szeroko, jakby każda świeca, każdy stół i każda nuta muzyki powstały tylko dzięki niemu.

Mały Człowiek stał z boku. Zmęczony, ale spokojny. Patrzył na bal i wiedział, ile pracy było w każdym szczególe. Starszyzna mówi, że Królowa zauważyła go wtedy stojącego pod ścianą. Podeszła i zapytała cicho: – Dlaczego nie stoisz razem z tymi, którzy zbierają pochwały? Mały Człowiek odpowiedział: – Bo ja nie pracowałem dla pochwał. Pracowałem, żeby bal się udał.

Jaki morał z tej bajki?

Nie ten jest największy, kto przypisuje sobie zasługi, lecz ten, bez którego nic by się nie udało.

Pycha lubi stać na środku sali, ale prawdziwa wartość często stoi cicho pod ścianą.

Ahoj

Zdjęcie: AI

#KronikiMałegoCzłowieka

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *