Wróciłyśmy z czymś ważniejszym niż z nagrodą.
Choć na scenie widzisz uśmiechnięte kobiety w kolorowych strojach, bardzo łatwo przeoczyć wszystko to,
co wydarzyło się wcześniej. Jedna z uczestniczek przez długi czas nie miała ochoty wychodzić z domu.
Inna próbowała odnaleźć się po śmierci męża i nauczyć życia na nowo. Ktoś inny po zakończeniu pracy odkrył,
że dni stały się zaskakująco ciche, a telefon dzwoni dużo rzadziej niż kiedyś. Właśnie takie historie towarzyszyły
nam w tramwaju, jadąc na przegląd SenArt.
Takich doświadczeń nie widać na scenie.
– Aga, a jak się pomylę?
To pytanie padło jeszcze przed wyjazdem – nie było pierwsze i z pewnością nie ostatnie. Niepewności nie widać.
To co widoczne to uśmiech, energia i przede wszystkim – pewność siebie. A ja w widziałam coś jeszcze – drogę, którą każda z nich przeszła, żeby powiedzieć sobie: „Spróbuję”. Nie zastanawiałyśmy się, czy wrócimy z nagrodą. Bardziej interesowało nas, czy będziemy potrafiły stanąć na scenie obok grup, które występują od lat i z dumą pokazać to, co dzieje się każdego dnia w Pracowni Zdrowych Relacji oraz Klubie Seniorów Silver Stars.
Roztańczone Praskie Dziewczyny
Pojechałyśmy tam jako „Roztańczone Praskie Dziewczyny” z Klubu Seniorów Silver Stars Fundacji A.R.T.
Już sama podróż miała w sobie coś wyjątkowego. W tramwaju było dużo śmiechu, trochę stresu i ogrom emocji.
Każda z nas jechała z własną historią, obawami i powodem, który ułatwił przekroczenie progu Klubu Seniorów.
Przed występem, myślałam o wszystkich miesiącach pracy i oddania, które doprowadziły nas do tego momentu. O pierwszych zajęciach, na które ktoś przyszedł niepewnie i usiadł najbliżej drzwi. O rozmowach przy kawie, wspólnych ćwiczeniach, chwilach zwątpienia i momentach, kiedy padało zdanie: „To chyba nie jest dla mnie”.
A potem przychodził kolejny tydzień. Następne spotkanie. I finalnie okazja do tego, żeby spróbować jeszcze raz.
Aktywność nie pojawia się sama.
Często słyszymy, że łatwo aktywizować aktywnych seniorów. Nasze doświadczenie pokazuje coś zupełnie innego. Aktywność rodzi się w tam, gdzie spotykamy życzliwość, relacje i przestrzeń, w której czujemy się bezpiecznie. Człowiek potrzebuje czasu, żeby uwierzyć, że nadal może się rozwijać, uczyć nowych rzeczy i być częścią grupy. Dlatego występ na SenArt był dla nas czymś znacznie większym niż zwyczajną prezentacją układu tanecznego. Był dowodem na to, że warto tworzyć miejsca, do których ludzie chcą wracać. Miejsca, w których również mogą odzyskać pewność siebie, odkrywać nowe pasje i buduować relacje.
Klub Seniorów Silver Stars z pewnością jest takim miejscem.
Wróciłyśmy z przekonaniem, że to, co robimy ma sens.
Wróciłyśmy bez statuetki, ale z czymś znacznie cenniejszym. Przekonaniem, że organizowane zajęcia ruchowe, treningi pamięci, warsztaty, wycieczki i spotkania wywierają wpływ i co ważne – przynoszą oczekiwane efekty.
Że warto inwestować czas i energię w ludzi. Tych, którzy potrzebują szansy, żeby móc znowu uwierzyć w siebie. Bo na końcu nie chodzi o scenę – to tylko kilka minut. To co się liczy to wszystko co dzieje się znacznie wcześniej. Moment, w którym ktoś pierwszy raz od dawna wychodzi z domu. Przychodzi na zajęcia. Nawiązuje znajomość. Odkrywa, że nadal może marzyć, próbować i cieszyć się życiem.
Dziękuję organizatorom SenArt za możliwość udziału w tym wydarzeniu. Dziękuję naszym, wspaniałym Roztańczonym Praskim Dziewczynom za odwagę, zaangażowanie i energię, którą wnoszą do naszej społeczności.
A ja wracam do pracy. Przed nami kolejne zajęcia, nowe pomysły i przygotowania do Festiwalu Możliwości Silver Stars. Bo jestem przekonana, że wiek nie wyznacza granic możliwości. Bardzo często pokazuje dopiero, jak wiele jest jeszcze przed nami.
A Ty Drogi czytający, możesz pomagać na wiele sposobów:
Możesz postawić kawę na zajęcia dla Seniorów, wspierać rozwój bezpiecznego miejsca dla Seniorów,
jakim jest Klub Seniorów Silver Stars.
Interesują cię historie jak ta? Zapraszamy do odwiedzenia stron marek Fundacji A.R.T.:
